17 sierpnia 2010

Na raty

Dzisiaj będą dwa wpisy, żeby trochę nadrobić. Przepraszam wszystkich za dłuższą przerwę, ale jak niektórzy wiedzą, ostatnie dni były dlamnie niezwykle "emocjonujące". Tak więc już dzisiaj mogę wam na pewno powiedzieć dwie rzeczy - zostaję w Nowej Zelandii i zostaję tutaj sam.

Trochę o procedurach. Do uzupełnienia mam stertę papierów, jeszcze nie wiem jak sobie mam z nimi poradzić, ale dzisiejszy wieczór zamierzamy z Kitty i Lindą przy nich spędzić. Mój nowy pracodawca okazał się bardzo pomocny w załatwianiu wizy i wygląda na to, że bardzo szybko pójdzie. Aczkolwiek na pewno będzie kilka wizyt uzupełniających papiery. Jako "skilled" imigrant muszę przedstawić sporo papierków, w tym moja aplikacja o wizę pracowniczą, aplikacja mojego pracodawcy o moją wizę pracowniczą, rentgen klatki piersiowej, kopia dyplomu ukończenia studiów, badania lekarskie, dokumenty poświadczające pracę w zawodzie przez ostatnie 3 lata, zaświadczenie o niekaralności i pewnie wiele innych pierdół.
Dzisiaj czeka mnie wizyta u Steve-a, któremu muszę zostawić papierki dla niego, wizyta w immigration, bo wygląda na to, że brakuje mi jednej "książeczki" papierów, telefon do lekarza i umówienie się jutro na wizytę. Ciężki tydzień się zapowiada...

Wczoraj natomiast była impreza oblewająca moje zostanie i zalewająca moje zostanie samemu. Na 7 osób dorosłych przypadał 1 litr wódki, 4 wina i 24 małych piw. Możecie sobie wyobrażać w jakim stanie dzisiaj wstałam. Po bożemu dzień zacząłem od modlitewnika... Jest 12 a ja dalej nie czuję się najlepiej. Fakt jest jednak taki, że wszyscy niesamowicie mnie tutaj wspierają, czuję się jakbym mieszkał i znał tych ludzi od lat. Kiedy tylko zniknąłem na chwilę u siebie w pokoju, zaraz ktoś wpadał, żeby mnie wyrwać, bo przecież "nie mogę w takim dniu siedzieć sam". Szczegółów imprezy nie będę opisywał, bo to nieładnie, ale powiem tylko, że było bardzo zabawnie widzieć Kiwi upitych. Pewnie i oni mieli takie same wrażenia "fajnie zobaczyć pijanego polaka".

Dobra, zbieram się do miasta. Wieczorem wam napiszę trochę więcej i przede wszystkim wkleję zaległe zdjęcia z wodospadu kitekite.

2 komentarze:

AndrzejM pisze...

Cały czas wierzyłem że Ci się uda :) Gratuluję.
Teraz to już z górki. Z takim doświadczeniem jakie masz to będzie pikuś by byli z Ciebie zadowoleni. Pokaż nam jeszcze trochę piękna NZ - tylko nie przesadź bo zaraz tabuny odwiedzających zaczną się zjeżdżać i się nie opędzisz od nich ;)

Onet pisze...

"zostaję w Nowej Zelandii i zostaję tutaj sam. "

wtf?!?!

Prześlij komentarz