11 listopada 2010

Weekend i zbliżająca się przeprowadzka

Weekend minął bardzo przyjemnie. Sobota na leżeniu w łóżku i wstępnej pracy nad nową stroną (poza pracą), co zdażyło mi się ostatnio chyba 100 lat temu, oraz na leniuchowaniu.
Niedziela zaś minęła na spacerze. Spacerze nie byle jakim, bo prawie 6 godzinnym. Google podpowiada, że powinniśmy iść niecałe 4, ale nie liczył postojów i przerw na podziwianie pięknej trasy. Problem w tym, że wybierając się w drogę, było pochmurno. Nawet rzekłbym, że zapowiadał się deszcz. Pogodzie tutaj jednak nigdy nie można ufać i ku naszej uciesze, po około 2 godzinach spaceru wyszło słońce. Radość nasza jednak została szybko skarcona w domu. Jakkolwiek zabezpieczyliśmy ramiona długimi rękawami (nie posmarowaliśmy się, bo przecież pogoda była niepewna), tak twarze mieliśmy cały czas odsłonięte. I tak głównym żartem w poniedziałek w pracy było, czy Rafał to teraz Rudolf (od czerwonego nosa), czy może pomalował sobie twarz we flagę austriacką (biały pasek od okularów). Na szczęście nikt nam nie zrobił zdjęcia, a opalenizna po kilku dniach zchodzi! Nauczka na przyszłość - w Nowej Zelandii należy smarować się filtrem nawet w pochmurną pogodę!

Natomiast zbliża się teraz długo oczekiwana przeprowadzka. Przeprowadzka, która jednak inaczej wyszła, niż miała wyjść. Zaczęło się wszystko w piątek, kiedy Nick i Evan zaprosili nas na świetnego grilla. Grill przepyszny, były kawałki baraniny, kurczak, kiełbaski i przeróżne mięsko wspomagane piwkiem i sałatkami :) Spędziliśmy przemiły wieczór, który jednak spędziliśmy z chłopakami i Kitty tylko, ponieważ po kłutni Linda nie miała ochoty przyjechać. Nadmienię tylko, że ostatnie 2 tygodnie kłucą się co chwilę.
No i powstał problem, bo Linda ma nam za złe, że pojechaliśmy bez niej (wszystkim), pomimo, że to ona zdecydowała się nie jechać. Jakkolwiek z Kitty niech się kłuci i ma jakieś wątpliwości (masakra jak para homoseksualna potrafi się kłucić. Kłutnie tej samej płci są 2 razy gorsze!), tak odkąd zaczęła nas wplątywać w tą ogólną chorą atmosferę, zdecydowaliśmy się wyprowadzić. Ale to tylko jeden z powodów, bo wiadomo, że przeprowadzić mieliśmy się już dawno, ponieważ nadchodzą urodziny dziecka najstarszej córki Lindy, co oznacza, że będzie kolejny lokator i do tego wrzeszczący. Mieliśmy nadzieję, że do tego czasu (zgodnie z obietnicami) przeprowadzamy się do dużego domu, gdzie dzieci będą na parterze, my na piętrze, ale ich poprostu nie stać na przeprowadzkę. Ze względu na ich kłopoty finansowe (a konkretnie brak wpływów) ostatnio podnieśli nam czynsz i (sic!) zakazali kąpania się bo "ciepła woda zużywa za dużo prądu". I tak cały ciąg wraz z chorą sytuacją, kiedy podczas kłutni jedna dziewczyna starała się przed drugą zasłaniać nami, spowodowało, że bardzo intensywnie poszukujemy nowego lokum :)
W ten weekend chcemy obejrzeć przynajmniej dwa miejsca, ale zdecydowaliśmy się przeprowadzić do samego centrum, co zaoszczędzi przynajmniej na tą chwilę ok. 40$ za moje dojazdy (mój skuter dalej naprawiają, nie wspomnę o laptopie, który naprawiają ponad miesiąc. Pozdrowienia dla wschodnich serwisów). Tymsamym możemy te 40$ spokojnie wliczyć w opłaty czynszu i przeprowadzić się do droższego pomieszczenia. Póki co nie chcemy mieszkać sami z prostego powodu - narazie jesteśmy sami i każda żywa dusza do towarzystwa jest mile widziana, w zwykły tygodniowy wieczór :)

I to by było na tyle. Praca wróciła do normy, właśnie piszę wam z pracy, dorobiliśmy się nowej strony, którą jak google trochę po niej poszpera pewnie i tutaj zareklamuję, ale narazie nie chcę, żeby w analytics Polska była na pierwszym miejscu pod względem odwiedzin :))
I tyle. Więcej czasu, będzie okazja dokończyć wyjazdowe opowiadanie :))

2 komentarze:

Pat pisze...

to teraz sie zastanawiam czy przekazac gratulacje czy wyrazy wspolczucia :P jak bedzie nowe, wypasione lokum z centrum to fotki musisz przeslac - jak sie mieszka w NZ ;)

a przy okazji. poczepiam sie. kłÓtnia :P

pozdrowienia dla Ciebie i Julki :D

New kiwi pisze...

Proszę się nie czepiać pisowni, bo nie zawsze mam okazję pisać ze słownikiem :p

pozdrowienia dla waszej 3 również :)

Prześlij komentarz