1 grudnia 2010

Odkopujemy się... powoli :)

Z zaległych postów. A jest ich pewnie tysiące!
Na początek oczywiście przeprowadziłem się. Nie, nie z domu - w pracy. Siedzę sobie teraz na końcu pokoju, mam widok na zatokę i blok na przeciwko w którym według różnych plotek pokazuje się w oknie naga dziewczyna oraz nagi... staruszek! Mam również widok na wszystkich współpracowników, bo po małym przemeblowaniu siedzę przodem do wszystkich. Za mną jest już tylko stół pracowniczy dla grafików. Taki duży z podkładką, nożami do cięcia papieru, linijkami, flamastrami i setką takich pierdółek. Przez to jak się będę nudził, będzie okazja wam coś napisać. Do tej pory zależało to od ruchu za moimi plecami :)

Praca jak to praca. Szczególnie w agencji reklamowej. Zbliżają się święta, więc jest jej coraz więcej. I tak do świąt. Robię między innymi kartkę świąteczną, więc każdy z was dostanie :) (taką elektroniczną, żeby nie było!). Ale nie ma pośpiechu. Tzn. jest więcej pracy niż zwykle, ale nigdy jeszcze na tyle, żebym musiał zostawać po.

Najważniejsza jednak wiadomość dnia to chwalenie się! Otóż schudłem! Nie wiem jak to będzie wagowo, ale wiem jak to wygląda paskowo :) Cały czas was zanudzam o tym chudnięciu, ale przyjeżdżając tutaj miałem pasek zapięty na przedostatnią dziurkę. W ostatnim tygodniu oficjalnie ogłaszam, że mój pasek został powiększony o jedną dziurkę, bo po prostu ich zabrakło :) Tutaj pojawia się Polskie kombinatorstwo. W Polsce dodatkowe dziurki robił mi zawsze wujek taką specjalną rurką, którą ma w piwnicznym warsztaciku. Tutaj wszystkie moje narzędzia sprowadzają się do scyzoryka szwajcarskiego, który dostałem na pożegnanie od kolegów i koleżanek z firmy. Tak więc nowa dziurka została najpierw wydłubana scyzorykiem, a potem powiększona korkociągiem :) Proszę się nie śmiać! Dziurka wcale nie odstaje od innych, wyszła całkiem okrągło! Powiem wam coś jeszcze w tajemnicy ;) I ta dziurka powoli zaczyna brakować. Ale to już inna bajka.
Jaka jest najlepsza dieta? Żadna! Złośliwi będą mówili o głodzeniu się, inni o siódmych potach wyciskanych. Jaka jest prawda? Ja się nie odchudzam! Ani nie jem zdrowo. Jem normalnie, do czego mój organizm nie może przywyknąć! Biegam 2-3 razy w tygodniu i to nie tak do ostatniego oddechu, a lekkim truchcikiem. Mniej się stresuję, nigdzie się nie spieszę. Szok dla organizmu, naprawdę! Dlaczego? Otóż dlatego, że jako 25 letni manager w dużej firmie, dzień zaczynałem od biegu na tramwaj, czy odstaniu w korku samochodem, śniadaniu w pracy w biegu, stresu, stresu, stresu, olbrzymiego obiadu, bo nie wiadomo kiedy się z pracy wyjdzie i na koniec późnej kolacji. Jak wygląda moja "dieta"? Jem śniadanie przed wyjściem, o 13 jem obiadek przygotowany przez Julię, wracam do domu ok 18, idziemy potruchtać albo na spacer, o 19 jem kolację. I tyle! Żadnych zmian w żywieniu. Zmiana tylko i wyłącznie w kulturze jedzenia. No może poza jednym małym szczegółem. Dwoma :)
Dziedzicznie (pozdrowienia dla całej linii genealogicznej :) ) prawdopodobnie mam nadciśnienie, co już w przypadku stresu się objawia. Dlatego postanowiłem przestać solić. Nie wiem na ile to ma wpływ na gubienie wagi, ale na pewno zły nie ma. Co prawda jedzenie dużo gorzej smakuje, ale to kwestia przyzwyczajenia. Do tej pory nie odróżniałem smaków, poza tym, że coś było dosolone, albo mało słone.
Druga rzecz to woda. Wyczytałem gdzieś, że na nadciśnienie dobrze jest pić dużo wody. Ogólnie dobrze jest pić dużo wody, więc codziennie dbam o to, żeby wypijać przynajmniej 2,5 litra czystej, niegazowanej wody :)

Jeśli ktoś mnie nie zna pomyśli "on jest pewnie suchy jak patyk". Otóż nie. Przyjeżdżając tutaj ważyłem około 102kg przy 192cm wzrostu. Ile teraz ważę? Nie wiem, ale obstawiam, że nie mniej niż 95kg. Za to dużo lepiej się czuję, na pewno zupełnie inaczej wyglądam niż pół roku temu a zamierzam na tygodniowym sylwestrowym wypadzie nad ocean porobić zdjęcia, więc będziecie mogli porównać, jak tylko pokażę jakąś fotę sprzed roku bez koszulki.

O laptopie i skuterze nic nie powiem. No może poza jednym słowem: chińczycy. Ze skuterem sprawa prawdopodobnie wyląduje w sądzie (nie chcą naprawić skutera - tylko za dodatkową opłatą, nie chcą też skutera zwrócić), laptop po 2 miesiącach nam oddali z "wymienioną płytą główną". Działał 2 godziny. Potrzeba więcej komentarza?

Na koniec krótka piłka - narzekacie na swój transport publiczny? Zapraszam do Auckland - przestaniecie! Transport publiczny w Auckland jest najgorszy na świecie. Ogłaszam to wszem i wobec będąc świadkiem transportu publicznego w wielu krajach.
Pociągi się spóźniają, autobusy czasem w ogóle nie przyjeżdżają, pociągi potrafią... stać w korku pociągów!
Mało? Koncert U2, 50 tys. fanów, a transport publiczny dorzucił bodajrze 5 dodatkowych pociągów... Efekt? Ochrona blokująca wejście na dworzec, bo na peronach i w pociągach nie mieścili się ludzie...
Mało? Koncer U2, 5 pociągów się spóźniło o kilkadziesiąt minut przez co ludzie... nie zdążyli na koncert!
Takich historii jest więcej i osobiście jeżdżąc pociągami mam ich codziennie kilka.

Tyle na dzisiaj. Obiecuję pisać częściej, choć było by to na pewno ułatwione, gdybym miał laptopa w domu... Chińczycy.

2 komentarze:

? pisze...

Komentarz dotyczący nadcisnienia - ten kto ci powiedzial ze na nadcisnienie nalezy pic duzo wody byl lekko niedouczony!!!! Jak do zbiornika naczyn polaczonysz dodasz wody to napewno tam cisnienie nie spadnie!!!
Nie mowie ze picie wody w towim przypadku to blad. nerki i tak sobie to odsikaja. Obalam tylko mit

Natomiast rezygnacja z soli to bardzo dobry pomysl.... jesli ci nie smakuje nie slone - to kupuj KCL czyli sol potasowa - a nie klasyczne NaCl czyli sodowa. To wlasnie ten Na czyli sod zatrzymuje ta cala wypita wode w organizimie i stad nadcisnienie.
Czy genetycznie uwarunkowane.... ja bym sie klocila z ta teoria... same geny nie wystracza - a twoj styl zycia nalezal do paskudnych. Genow nie zmienisz, styl zycia owszem. Wiec uwazaj na siebie i dbaj zebym cie potem nie musiala leczyc.... nie chcialbys:P

New kiwi pisze...

A powiem Ci, że z tą wodą jakoś sobie to sam wytłumaczyłem po tym jak przeczytałem czy nawet mi lekarz powiedział. Wytłumaczyłem sobie to tak, że więcej wody, to krew rzadsza i przez to szybciej płynie i mniejsze ciśnienie :D ja to sobie wszystko potrafię logicznie wytłumaczyć! O!

p.s. masz rację, wolałbym być przez Ciebie nie leczony :p:p

Prześlij komentarz