22 marca 2013

Pomozecie? Pomozemy!

No dopsze... skoro zescie sie tak zgromadzili zeby mnie kopnac w zadek cobym cos napisal to pisze. :)

Kilka uwag:
1. Jak widac po blogu jestem juz na obczyznie 3 lata, przez 3 lata zgubilem polska klawiature i polski slownik a kontakt z polskim jezykiem mam tylko weekendami, wiec prosze mi tu nie trolololowac ze bledy robie :) Karzdy (to specialnie :p) ma prawo do blendow (to nie specialnie :p). Posty pewnie nie beda takie dlugie jak kiedys - brakuje przede wszystkim czasu wiec prosze sie zadowalac tym co jest :))
3. Zbliza sie rowne 3 lata w NZ - moze byscie cos chcieli? Nie mowie ze kazdemu cos wysle, ale moze jakis konkursik i jedna niespodzianka wpadnie komus do skrzynki? Co wy na to?

No to po krotce co sie dzieje. No susza :) Sucho mamy, jak w ubieglym roku bylo najmokrzejsze lato od hoho, ze slonce to chyba zapomnialo o poludniowej polkuli tak w tym roku mamy na odwrot. Od mniej wiecej poczatku roku byly moze 2 dni deszczowe. Bida z nyndza, rolnicy biduja, wyzynaja inwentarz (nie ma wystarczajaco zielonej trawy a jak wiadomo baranow u nas od groma - doslownie :p ) itp itd. Nie zebym sie jakos specjalnie smucil bo brak deszczu powoduje ze mamy najcieplejsze i najmniej deszczowe wakacje w historii (bo jak wiadomo NZ jest kraina deszczowcow), ale ponoc ma mnie to kosztowac (podatnika) 2 miliardy dolarow. Niech ich kon kopnie... 2 miliardy? Kuzwa za 2 miliardy to ja bym wszystkie te owce nakarmil trawa z cholernych Chin, bo przeciez mi nie powiecie ze z Chin nie da sie dostac nawet zielonej trawy? No to jak juz o wydatkach mowimy to mamy ten slawetny Novopay, szlachetny nowy system, za ktory nasz kochany rzad zaplacil 40 malutkich banieczek i ktory to co musi robic to miec w bazie danych nauczyciela, zaplacic mu tygodniowke, wiedziec gdzie ma dni wolne itd itp. No i ktory to system zbudowali nasi kochani sasiedzi Australijczycy, za co te 40 banieczek sobie wzieli przez morze i wsysneli. No powiedzcie mi do ch... wafla co w takim systemie majac 4 lata mozna zjebac?! No co? Jako programista i manager projektow piorun mnie strzeli i nie wymysle co mozna zjebac. A oni wymyslili i przez ostatnie 6 miesiecy ten oto system wyplacal nauczycielom na emeryturze, nie wyplacal nauczycielom na etacie, nie wyplacil pensji ok 30% pracowinkom szkol na swieta i tak mniej wiecej co tydzien cos sie rypie i slyszymy o tym w newsach. No czemu ja taki frajer jestem i nie wzialem sobie takiego kontraktu za 40 banieczek? Przeca ja bym go duzo bardziej nie zrypal. Ba! Dajcie mi 20 a zrypie go nawet odrobine mniej! I sam go napisze! Czlowiek wyjezdza z chorego kraju zeby sie przekonac ze na calym swiecie rzady sa tak samo kopniete. Bo przeciez latwo wydaje sie nie swoje pieniadze co? Ehh.. Dobrze ze przynajmniej place te 15% podatku jedyne i zadnych zusow z niewiadomo czego i niewiadomo po co bo jak slysze jak moj tata placi temu zusowi nie wazne czy pracuje czy nie na tej swojej dzialalnosci to mi sie tutaj lepiej robi ;)

Co jeszcze z nowosci. Nie bede wam pisal zadnych podrozy dzisiaj bo nie mam czasu fotek wklejac ale w przyszlosci na pewno beda :)

No trzesienie mielismy :) W Auckland. Niby takie 3,9 ze nas Christchurch wysmialo bo oni maja takie co godzine no ale co, kazdy zasluguje na swoje trzesienie, my najwyrazniej zasluzylismy i na takie. No to sobie siedzi w niedziele Rafal z Serena w domu (to osobna historia ;) ) i idzie do kuchni jak tu nagle nie JEBUDU i chuk straszny. Odwracam sie i pytam: co jest kurna? (czytaj: what the fuck?), a Serena ze spokojem ze to pewnie ciezarowka przejechala i wpadla w studzienke albo cos. Hmm no dobra, to siedzimy dalej i robimy swoje. Wieczorem w lozku wyciagam swojego iPhone-a (lans musi byc) i czytam - trzesienie ziemi w Auckland. Serena podskakuje podekscytowana ze pierwsze trzesienie ziemi w zyciu a ja wpadam w konsternacje. No bo przeciez nie tak sobie te trzesienia ziemi wyobrazalem. Mialo sie trzesc, mialo sie walic, nie wiem co jeszcze ale jakos tak bardziej tragicznie :p A tutaj doslownie jakbyscie wzieli tego swojego wielkiego wujka/kuzyna/brata, na pewno macie kogos wielkiego w rodzinie ;) zabrali go na pietro waszego budynku i kazali podskoczyc i upasc na d. Tak to mniej wiecej wygladalo. Prosze tylko nie testowac w domu bo nie odpowiadam za szkody w podlodze wyrzadzone przez rodzine :p

No i tak leci zycie. Rafal pracuje sobie w swojej firmie, czasem na kontrakcie, w drugiej jest udzialowcem i tak mija dzien za dniem a czasu coraz mniej w zyciu :) Do wszystkiego dojdziemy pewnie :)

I jak warto bylo czekac te pol roku? To do uslyszenia za najblizsze pol haha :p taki zarcik sceniczny :)

p.s. Hej, Ty... Tak Ty, to gdzie ten blad zrobilem, no napisz w komentarzu jak Cie tak rece swierzbia ;)

10 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Nareszcie coś maznąłeś,dzięki. Błędy w pisowni to żadne błędy w porównaniu do błędów życiowych.Życie w Polsce to dopiero błąd!
Pozdrowienia,powodzenia!
mmm

Anonimowy pisze...

dobre :) czekamy na wiecej relacji z konca swiata ;)
pozdrawiam
Kuba

Anonimowy pisze...

No! Bardzo ładnie i oby tak dalej.
Trzymaj sie tam (bo w koncu do góry nogami).
Pozdrawiam
JFk

Magda pisze...

No no, styl się zmienił, ale chęć sławy nie minęła ;) Do usłyszenia za pół roku ;)

Anonimowy pisze...

no choliwka w końcu już myślałęm że Cie tam młodociane gangi wypatroszyły;) Ale cieszę się że wszystko ok i czekam z niecierpliwością na dalsze wpisy.
Pozdro z imnej Polandii
Janek

Milena G pisze...

Hej!
Trzęsienie ziemi powiadasz... Jesli tak to wyglądało jak piszesz to moja pralka wędrując po łazience przy wirowaniu robi większe łubudu :D
Jestem tu po raz pierwszy (tzn pierwszy raz coś komentuję) ale mam nadzieję na więcej opowiastek :)
Pozdrowienia z zasypanej śniegiem (pomimo astronomicznej wiosny -____-' niech tą pogodę szlag strzeli) stolicy wielkopolski
Milena "Minashi" ;)
PS. Ja bym bardzo chciała pocztówkę jesli mozna ;D

Anonimowy pisze...

Hehehe, warto było czekać i trzymać bloga w zakładce :-) Co prawda nie przez pół roku, ale przez chyba 2 miesiące. Więc aż tak nie cierpiałem jak inni :-) Ale fakt - jak @Magda pisze - styl się zmienił :-)

Pozdrawiam serdecznie i czekam na następne wpisy (oby wcześniej niż za pół roku :-) )

Kazimierz Cyran pisze...

na pierwszych wpisach dowiadywalam sie o NZ o Auckland,bylam ciekawa tam zycia bo moja corka Kasia z Dominikiem tam wyemigrowali i staram sie czytac jak najwiecej,pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Hej napisz jak ci się tam dalej wiedzie.

Anonimowy pisze...

tak myślałam że nie jesteś już z Julka...
Można powiedzieć że dużo się u Ciebie dzieje, u mnie właściwie przez te 3-4 lata nic się nie zmieniło. A zajrzałam wtedy na Twojego bloga bo myślałam o wyjeździe z Polski( a kto nie?:) ) i właściwie w tej kwestii też nic się nie zmieniło, raz myślę z większa raz z mniejszą intensywnością...ale chyba za mało odwagi bo na myśleniu się tylko kończy i pewnie skończy. Nawet z komentarzem tyle czasu czekałam...ale co tu pisać?kurde ale mu fajnie?:) to przecież wiesz!

Prześlij komentarz