Lato powoli się kończy. Trzeba wykorzystać ostatnie dni i planujemy kolejną jedno-dwu dniową podróż. Jeszcze nie wiemy gdzie, ale najchętniej wzięlibyśmy kilka dni urlopu i uciekli do Australii zobaczyć kangury :) Pogoda powoli robi się jesienna. Jakkolwiek jest jeszcze bardzo ciepło, coraz częściej pada i wieje. Zimy się nie boję, bo jedną mam już za sobą i po wyprowadzce z Polski zima, podczas której potrafi być 20 stopni, nie jest straszna :) A wiatr też już straszny nie jest, bo w bloku zadbano o bardzo szczelne okna :)
czyli relacja z szalonej emigracji do Nowej Zelandii, życiu i bolączkach mieszkając na drugim końcu świata
6 marca 2011
26 lutego 2011
One day out czyli wycieczka do Waipoua Forest
Wróciliśmy cali i zdrowi. Chociaż niewiele brakowało :) Kobieta za kierownicą nie wróży nic dobrego, chociaż w NZ kobiety za kierownicą przebijają azjaci za kierownicą. To jest dopiero kamikaze! Kulminacją już jest kobieta azjatka - wtedy syreny wyją a ludzie chowają się do bunkrów!
Chinese Lantern Festival Auckland 2011
W Auckland mieszka kilkaset tysięcy azjatów, z czego większość to Chińczycy. Mają oni swoje organizacje i swoje społeczności. Te właśnie chińskie organizacje, wzorem swojej ojczyzny, organizują co roku Lantern Festival, czyli festiwal latarni.
Steskniliscie sie?
Zrobiłem sobie małą przerwę od bloga. Taki mały urlop :) Jak zobaczyłem te statystyki jak często piszę to aż mnie głowa rozbolała :) Swoją drogą pewnie częściej się zdarzy tak, że będę pisał rzadziej ale za to więcej. Dzisiaj i jutro postaram się sporo nadrobić, ale tyle rzeczy na głowie, że nigdy nie wiadomo kiedy następny wpis :) Pracy przede wszystkim więcej, przez co już nie mogę sobie godzinki uciąć na napisanie wpisu. A i pomysły kolejne na rozwój mojego jednoosobowego działu, więc zapowiada się ciekawie.
12 lutego 2011
Gdybym nie wrócił, pamiętajcie o mnie
Jutro Julka nie pracuje, przez co podejmujemy się misji kamikaze. Jedziemy na północ oglądać sławne, olbrzymie NZ drzewa. Geneza wyjazdu jednak to nie wyrwanie się z Auckland, a kurs na prawo jazdy :) Ponieważ (szczególnie mnie) ciśnie coraz bardziej, żeby wyrobić tutejsze prawo jazdy (Polskie jest ważne przez rok, z tłumaczeniem), postanowiliśmy zrobić sobie oboje. Kurs zdaje się tutaj z dnia na dzień - przychodzi się do egzaminatora, zdaje test, wsiada do samochodu i jeździ.
Tymczasem ja mam przynajmniej 1000km (wypominana przez cloo wycieczka w Labour weekend) przejechane + kilka przejażdżek samochodami znajomych. Julka nie ma przejechane nic, więc jutro to nadrabiamy. Jeśli nie wrócimy... powiedzenie "kobieta za kierownicą" stanie się jeszcze bardziej aktualne!
H.E.L.P. !
Tymczasem ja mam przynajmniej 1000km (wypominana przez cloo wycieczka w Labour weekend) przejechane + kilka przejażdżek samochodami znajomych. Julka nie ma przejechane nic, więc jutro to nadrabiamy. Jeśli nie wrócimy... powiedzenie "kobieta za kierownicą" stanie się jeszcze bardziej aktualne!
H.E.L.P. !
Coś na deser, czyli taniec tubylców
Pierwsze filmiki ze ślubu. Tradycyjne tańce zespołu z wysp cooka. Wprawne oko wypatrzy Julkę (nie! nie tańczącą :p)
10 lutego 2011
I po ślubie, czyli jeszcze bardziej zajęty
Przed ślubem jeszcze mogłem się tłumaczyć, że robię dla Natalii i Jasona stronę internetową. Ślubną. Teraz sam nie wiem czym mogę się wytłumaczyć, ale zupełnie nie mam czasu na nic. Owszem, w pracy jest zwykły ruch, czyli tempo Nowozelandzkie choć na brak pracy nie narzekam. Julka poszła do pracy, może to jest ten efekt :)
Zresztą już to dawno zauważyłem, że jeśli jedna osoba siedzi w domu i się nudzi, to druga jakoś tak traci motywację i też nie może się pozbierać do niczego. Dlatego właśnie się opieprzałem do tej pory oglądając filmy czy pisząc blogi ;) Teraz znów jakby na odwrót. Julka ma 2 prace po troszkę więcej niż pół etatu, przez co głównie w weekendy jej nie będzie. Może w weekend sobie zorganizuję czas, żeby coś dużo napisać, ale również mam pomysł na ztuningowanie naszego mieszkanka, na co potrzeba kupić półki, trochę śrubek kątowniki itd. Zobaczymy.
Niczego nie obiecuję, ale jeśli rzeczywiście Julka wybędzie na cały weekend, prawie na pewno znajdę czas, żeby napisać opis wycieczki na Coromandel i przede wszystkim, skonwertować i przesłać na youtube wideo z tradycyjnego wyspiańskiego tańca tubylców na ślubie. Na pewno się wszystkim spodoba :) Filmu jest 30 minut :)
Zresztą już to dawno zauważyłem, że jeśli jedna osoba siedzi w domu i się nudzi, to druga jakoś tak traci motywację i też nie może się pozbierać do niczego. Dlatego właśnie się opieprzałem do tej pory oglądając filmy czy pisząc blogi ;) Teraz znów jakby na odwrót. Julka ma 2 prace po troszkę więcej niż pół etatu, przez co głównie w weekendy jej nie będzie. Może w weekend sobie zorganizuję czas, żeby coś dużo napisać, ale również mam pomysł na ztuningowanie naszego mieszkanka, na co potrzeba kupić półki, trochę śrubek kątowniki itd. Zobaczymy.
Niczego nie obiecuję, ale jeśli rzeczywiście Julka wybędzie na cały weekend, prawie na pewno znajdę czas, żeby napisać opis wycieczki na Coromandel i przede wszystkim, skonwertować i przesłać na youtube wideo z tradycyjnego wyspiańskiego tańca tubylców na ślubie. Na pewno się wszystkim spodoba :) Filmu jest 30 minut :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)